wtorek, 18 listopada 2014

Prolog

   Wchodzimy do baru, gdy nagle Asch ciągnie mnie w stronę lady, zamawiając wysokoprocentowe napoje. [...] Po kilku kolejkach tracę rachubę wypitego alkoholu. Po fazie westchnień i rozczarowań przyszedł czas na histeryczne śmiechy i wesołe wspomnienia.
-I tak nic nie straciłaś przecież wyglądał jak gej a zachowywał się jak niewyżyty szczeniak - bełkocze, po czym wybuchamy śmiechem.
   Wracają wspomnienia minionego dnia, gdy moje serce roztrzaskało się na milion kawałków. Jak mógł mi to zrobić?! Nie spodziewałam się że jest aż takim dupkiem. Myślałam, że burza jego włosów i radosne oczy będą wzbudzać we mnie uśmiech już zawsze.
   Spoglądam na przyjaciółkę, której wzrok utkwiony jest w pryszczatym barmanie z przetłuszczającymi się włosami (alkohol powoduje,że zupełnie inaczej  postrzegam ludzi). Swoją droga dziwię się jej że doprowadziła się do takiego stanu, łamiąc przy tym kilka zasad jej "świętego kodeksu". Normalnie nazwałaby go WN (Wpadką Natury). Musiało stać się coś poważnego. Sądzę,że mogła się nieszczęśliwie zakochać, co jest bardzo dziwne, znając jej niechęć do związków.
   Po obczajeniu faceta, tańczącego nie-wiadomo-co, zauważam Aschley śpiącą na siedząco. 
   Nagle dzwoni mój telefon, bełkoczę niewyraźnie adres klubu. Moje powieki stają się ciężkie, a powierzchnia baru nieuchronnie zbliża się do mojej twarzy. Z głośnym hukiem uderzam o blat. Rozglądam się, ale dzięki głośnej muzyce nikt nie zauważa zajścia.
   Kiedy się odwracam widzę Jego sylwetkę zmierzającą ku nam. Mój film niespodziewanie się urywa...

_________________________________________________________________________________


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz