3 lata wcześniej :
Laura's POV:
-Lau, co masz w 5?- pyta mnie szeptem.
Odwracam się aby zobaczyć jego twarz z wypisanym znakiem zapytania. Zaczynam cicho cichotać kiedy widzę jego minę. Czasami nie mogę uwierzyć w to że się przyjaźnimy i że jest takim idiotą żeby ściągać ode mnie na sprawdzanie z fizyki.On musi być naprawdę głupi skoro pyta mnie o odpowiedzi, kiedy mamy z najsurowsza panią w szkole i do tego mając inne grupy testu. Pokazuje palcem na Asch siedzaca obok mnie
-Ona ma ta sama grupę co ty- szepcze, później wskazując na Jacksona, który jest obok niego- ja mam te odpowiedzi co on- mówię ściszonym głosem. Ten zaczyna dźgać Ashley długopisem, a gdy ta odchyla się na krześle, pyta ją o to samo.
Spoglądam na zegar i kiedy uświadamiam sobie, że pozostało mi do końca zaledwie 20 min na dokończenie pracy zaczynam się sprężać. Orientuję się, że wszyscy po za mną już skończyli i w klasie zaczynają się rozmowy, które pani co chwilę ucisza tradycyjnym "nie wszyscy jeszcze skończyli"- mówiąc to ma na myśli oczywiście mnie. Nagle rozlega się dźwięk dzwonka zapowiadającego przerwę. Szybko zaczynam bazgrolić rozwiązania zadań na teście. W ostatnim momencie, gdy nauczycielka zabiera mi kartkę sprzed nosa zdążam dopisać ostatnie liczby. Z sali wszyscy wychodzą szczęśliwi, bo to ostatnia lekcja tego dnia, zapowiadająca weekend.
Kiedy idę w stronę mojego domu, niespodziewanie ktoś łapie mnie za ramię i odwraca w swoją stronę. Uśmiecham się na jego widok.
- I jak trudny był test? - pyta niespodziewanie.
- To nie ładnie uciekać tak przed sprawdzianem panie Horan - mówię, po czym grożę mu palcem. Po mojej krótkiej wypowiedzi wybuchamy śmiechem.
Chwilę później przychodzą do nas Asch i Harry.
-Uważajcie bo się zapowietrzycie - mówi z powagą moja przyjaciółka, na co my zaczynamy śmiać się jeszcze bardziej, kiedy wreszcie się uspakajamy - Już? Wiecie jak reaguje na zbyt małą ilośc cukru, to idziemy na kawę - pyta po czym tanecznym krokiem kieruje się w stronę kawiarni.
-Mam rozumieć, że to było pytanie retoryczne?- mówi z oburzeniem chłopak z burzą włosów - Wiecie przecież że nie lubię kawy!
-To napijesz się soku jabłkowego - mówię na co ten się uśmiecha.
Podążamy w stronę kawiarni. Moi przyjaciele rozmawiają na temat ostatniej imprezy, na której mnie nie było. Męczy mnie przeczucie, że o czymś zapomniałam.
Kawy zamieniły się w 3 gorące czekolady i sok jabłkowy.
- A tak w ogóle to gdzie Jack - pyta blondyn.
- Mówił, że robi dziś za niańkę - odpowiada Harry.
- O kurwa! Ja też! - wołam po czym wybiegam z kafejki, słysząc za sobą śmiechy przyjaciół.
Bardzo szybko biegnę w kierunku przedszkola Emilly, która już skończyła zajęcia. Moja 2 letnia siostra czeka na mnie w szatni, ubrana w kolorową, zimową kurtkę i różowe kozaki emu.
- Znowu o mnie zapomniałaś - krzyczy na mnie sepleniąc.
- Oj tam, Oj tam ... ale nie mów mamie!
- Dobla, ale jak zabiezes mnie na spotkanie z twoimi psyjaciółmi - zaczyna stawiać warunki.
- Okej, to chodź.
- Ale, że telaz? - pyta.
- No, a kiedy?
Wybieram numer Harrego i naciskam zieloną słuchawkę.
- Hej - słyszę głos po drugiej stronie
- Hej, gdzie jesteście?
- Siedzimy cały czas w kawiarni, a co?
- Nie nic, czekajcie tam na mnie. - Mówię po czy się rozłączam.
Droga powrotna strasznie mi się dłuży. Emilly cały czas się zatrzymuje i robi kulki śnieżne, a później rzuca nimi w drzewa. Niespodziewanie czuję ból w okolicy pleców i odwracam się w stronę, z której dobiega chichot.
- Emilly to nie było śmie...- mówię, lecz przerywam, kiedy widzę Harrego.
- Czy ja wyglądam jak twoja młodsza siostra? - pyta ironicznie.
- No nie do końca.
- Haaaally! - rozlega się krzyk Emilly, biegnącej w naszą stronę. Chłopak bierze ją na ręce i idzie w moją stronę.
- A wiesz, że Laula znowu o mnie zapomniała - młoda mówi do zielonookiego.
- Nie no co za wyrodna siostra - "szepcze" jej głośno.
- Ha Ha Ha... bardzo śmieszne - mówię z ironią. - Idziemy? - Harry niosący Emilly, przechodzi obok mnie. - ale wiesz że nie musisz jej nosić.
- A jeśli chcę?
- Jak sobie życzysz, tylko jak później będzie cię bolał kręgosłup, to nie będzie moja wina.
- Nie przesadzaj nie jest taka ciężka.
- Jasne, jasne. - mówię, kończąc rozmowę, kiedy wchodzimy do kawiarni.
Asch i Niall śmieją się nadal siedząc przy tym samym stoliku
- Co tam? - pyta Harry na co oni wybuchają większym śmiechem, a my ze zdziwieniem spoglądamy po sobie.
- Siadaj młoda - mówi Asch, powstrzymując się od śmiechu i poklepując miejsce obok siebie.
- O co chodzi - pytam z powagą, a oni znowu zaczynają się śmiać. - Ej a tak w ogóle to moje krzesło mówię do Emilly.
- Weź sobie krzesło - odpowiada.
Korzystając z tego, że Harry zastanawia się o co chodzi, szybko siadam na jego miejscu.
- To nie fair - mówi po chwili.
- Jak to już ktoś powiedział; "weź sobie krzesło" - mówię.
- Ej ale to było do ciebie, a nie do Hallego - oburzyła się moja siostra. Ona chyba naprawdę bardzo go lubi.
Lokaty zabiera krzesło od innego stolika i szybko siada na nim przy "naszym" stole.
- Dobra a teraz bardzo ważne pytanie: z czego się śmialiście jak opętani? - pyta.
- Bo my... - próbuje wykrztusić przez śmiech Asch - bo my... bo Niall... powiedział, że.... - bełkocze śmiejąc się.
- Mogłabyś jaśniej? - pytam sarkastycznie - Albo ty - tym razem moją uwagę kieruję do Nialla.
- No booo... - zaczyna po czym śmieje się.
- Asch no weź mów! - mówię stanowczo.
- A więc Niall powiedział, że zapewne będziecie wyglądać jak szczęśliwa rodzina, gdy tu przyjdziecie... - mówi i zaczyna się śmiać, kiedy się uspokaja dodaje tylko - teraz mi nie przerywaj. Ja na to, że jak Harry będzie trzymał małą na rękach to już w ogóle zacznę rzygać tęczą. I wtedy wy wchodzicie i tak wyglądacie! - mówi ledwo powstrzymując śmiech.
Patrzę na nich z politowaniem.
- HaHaHa bardzo śmieszne - mówię.
- A pamiętasz jak mówiłaś - mówi Aschley spoglądając na Harrego - że....
- Nie Asch to było rok temu, nie wracajmy do tego - przerywam jej.
- Czyli czego? pyta z zaciekawieniem Harry.
- Nie nic. A właśnie Emi zacznij robić lekcje - szybko zmieniam temat. Mówiąc lekcje mam na myśli robienie szlaczków. Dziewczynka wyciąga z małego plecaczka kredki i kilka kartek, po czym zaczyna kreślić ślady.
- Laura nie wiem co założyć na dyskotekę - żali się Asch.
- A brałaś pod uwagę tą twoją seksowną, granatową sukienkę? - pytam.
- Znowu się zaczyna - mówi Niall spoglądając na Harrego, który wylicza coś na palcach.
- Może ubrać tą białą koszulę i czarne spodnie, albo nie lepiej na odwrót - mówi po czym oboje wybuchają śmiechem.
- Masz rację założę tą tunikę - stwierdzam po przeanalizowaniu z Asch mojej szafy.
Po pewnym czasie wraz z Emilly wracamy do domu.Po zjedzeniu kolacji poszłam do swojego pokoju, gdzie zmęczona zasnęłam.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Heej wszystkim :*
Mamy nadzieję, że spodoba wam się nasz ff. Rozdziały będą mniej więcej co tydzień. Następny będzie z perpektywy Asch.
Rozdział pisała Hero.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz