Wszyscy wokół nas skakaczą jak szaleni, a my najspokojniej w świecie kołyszemy się w wolnym tańcu. Na chwilę zamykam powieki i probuję wyobrazić sobie ze tańczymy do spokojnej i cichej muzyki na jakimś balu. Nagle czuje iz Harry zdejmuje ręce z mojej talii. Otwieram oczy i widzę mojego partnera ustępującego miejsce Jacksonowi. Muzyka zmienia się z szybkiej i radosnej na wolną i spokojną. Osoba stojąca przede mną, próbuje złapać mnie tak jak wcześniej Harry, lecz tylko on w swój nadzwyczajny robi to tak, że czuję iż mogę mu zaufać. Wraz z Jackiem kołyszemy się w rytm muzyki, gdy nagle pyta:
- Hej Lau może zagramy w 20 pytań? - pyta donośnie, próbując przekrzyczeć głośną, acz spokojną muzykę
- Ale przecież wiemy o sobie chyba wszystko. Przynajmniej tak mi sie wydaje - odpowiadam.
- Za to ja jestem pewny że na to pytanie nie znam odpowiedzi
Jego wypowiedź bardzo mnie zaciekawila, czego może o mnie nie wiedzieć?
- No więc pytaj.
- Ale to nie jest takie proste - mówi z widocznym zdenerwowaniem.
- Jak to nie? Po prostu mówisz i już - stwierdzam.
- Dobra to może tak: czy...yh..hyyy...czy chcialabyś - jąka się.
- Czy ja chcę co?
- Czy chcesz zostać moja dziewczyną - pyta, szybko wypowiadając każde słowo.
Dopiero po chwili uderza we mnie to co powiedział, zacząłem żałować, że chciałam się tego dowiedzieć.
Nie wiedząc co mam mu odpowiedzieć, jedyne co zdołałam wydukac było niepewne:
- Co??
- Czy chcesz, żebym został Twoim chłopakiem? - mówi, tym razem wolniej, jakby myślał, że nie zrozumiałam co powiedział.
Przez chwilę stałam bez ruchu, oszołomiona tym co właśnie się stało, albo co dopiero miało się stać. Nie byłam pewna swoich uczuć do niego, nigdy nie myślałam o nim w ten sposób. Przecież jest on moim przyjacielem. Nie mam pojęcia co zrobić. Jeśli powiem: "Nie" to nasza przyjaźń się rozpadnie. Z kolei gdy powiem:
- Tak - mowię, zanim zdarzylam zatkać sobie buzię. Chłopak na moją odpowiedź, całuje mnie w policzek, a później w usta. Są to dwa, krótkie pocałunki.
Jackson łapie mnie za rękę i zaczyna ciągnąćw stronę przyjaciół, którzy widzieli wszystko.
Gdy jesteśmy wśród znajomych, mój chłopak (jak to dziwnie brzmi) łapie mnie za reke i próbuje położyć ją na stole, by pokazać wszystkim, iz naprawdę jestesmy parą. Wyprzedzając jego zamiary szybko wstaje od stołu i mówię:
- Przepraszam was, ale muszę juz iść - po czym zaczynam zabierać swoje rzeczy. Kiedy mam juz wszystko jeszcze raz spogladam na wszystkich, lecz nie zauważam ani Ash, ani Harrego.
- Pójdę z tobą - mówi Jackson, podnosząc swoje rzeczy.
- Nie poradzę sobie, a ty zostań - mówię, próbując udać brak zdenerwowania.
Jack odkłada kurtkę i daje mi całusa na pożegnanie.
Kiedy opuszczam budynek, zegar mojego telefonu wskazuje 19.03. O tej porze zwykle jestem na ściance wspinaczkowej, wiec postanowilam zadzwonić do mojego instruktora. Wybrałam szybko jego numer:
- Hallo? - słyszę glos po drugiej stronie.
- Hej, wiem że odwołałam zajęcia, ale wiesz muszę się odstresować - mowie bardzo szybko, aby mi nie przerywał.
- Jasne. Właśnie się zastanawiałem kto mógłby mnie wyciągnąć z niezręcznej kolacji - powiedział miłym tonem.
- Czyli za ile możesz tam być?
- 30 min?
- Oki, to pa - po tych słowach rozłączam się.
Samotna wycieczka po Seattle w Chlodna noc? Nie usmiechalo mi się na to, wiec zadzwoniam po taksówkę. Po 30 minutach jazdy, byłam w dobrze znanej mi okolicy. Zapłaciłam taksówkarzowi, po czym podeszłam do budynku i pewnie popchnelam szklane drzwi. Po wejściu podeszlam do recepcjonistki, która dała mi zapasowy kluczyk do mojej szafki z rzeczami. Szybko poszlam do szatni, aby przebrać się w odpowiedni strój. Kiedy weszlam na sale instruktor juz na mnie czekał.
- dłużej nie dało się siedzieć w tej szatni - stwierdził.
- Oj tam, oj tam - mówiąc to machnęłam ręką.
- To co jaka ściana na dziś? - pyta.
- Sam osądź. Ty tu rządzisz.
- Dobra, a tak na serio to nie chcesz się wspinać co nie?
- Chcę, bardzo chcę. Tylko nie wiem na jaka wysokość.
- A na ile jesteś dziś zła?
- Na tyle, ile jest dziewczyna, którą jeden z przyjaciół poprosił o chodzenie. O na tyle.
- To chyba dobrze.
- Nie Zayn, nie dobrze. To jest mój przyjaciel, a ja nie wiem...uh - mówię z frustracją.
- Co do niego czujesz?
- Właśnie to jaka wysokość? - szybko zmieniamy temat.
Zayn nie naciska, za co jestem mu dozgonnie wdzieczna. Mam metlik w głowie i nie wiem co o tym wszystkim sądzić.
- Myślę że (...) metrów, co? - doradza.
- Ok.
Zapinam się w uprząż, po czym zaczelam się wspinać i zwierzac Zaynowi z wszystkiego co się dziś wydarzyło.
- Hej Lau może zagramy w 20 pytań? - pyta donośnie, próbując przekrzyczeć głośną, acz spokojną muzykę
- Ale przecież wiemy o sobie chyba wszystko. Przynajmniej tak mi sie wydaje - odpowiadam.
- Za to ja jestem pewny że na to pytanie nie znam odpowiedzi
Jego wypowiedź bardzo mnie zaciekawila, czego może o mnie nie wiedzieć?
- No więc pytaj.
- Ale to nie jest takie proste - mówi z widocznym zdenerwowaniem.
- Jak to nie? Po prostu mówisz i już - stwierdzam.
- Dobra to może tak: czy...yh..hyyy...czy chcialabyś - jąka się.
- Czy ja chcę co?
- Czy chcesz zostać moja dziewczyną - pyta, szybko wypowiadając każde słowo.
Dopiero po chwili uderza we mnie to co powiedział, zacząłem żałować, że chciałam się tego dowiedzieć.
Nie wiedząc co mam mu odpowiedzieć, jedyne co zdołałam wydukac było niepewne:
- Co??
- Czy chcesz, żebym został Twoim chłopakiem? - mówi, tym razem wolniej, jakby myślał, że nie zrozumiałam co powiedział.
Przez chwilę stałam bez ruchu, oszołomiona tym co właśnie się stało, albo co dopiero miało się stać. Nie byłam pewna swoich uczuć do niego, nigdy nie myślałam o nim w ten sposób. Przecież jest on moim przyjacielem. Nie mam pojęcia co zrobić. Jeśli powiem: "Nie" to nasza przyjaźń się rozpadnie. Z kolei gdy powiem:
- Tak - mowię, zanim zdarzylam zatkać sobie buzię. Chłopak na moją odpowiedź, całuje mnie w policzek, a później w usta. Są to dwa, krótkie pocałunki.
Jackson łapie mnie za rękę i zaczyna ciągnąćw stronę przyjaciół, którzy widzieli wszystko.
Gdy jesteśmy wśród znajomych, mój chłopak (jak to dziwnie brzmi) łapie mnie za reke i próbuje położyć ją na stole, by pokazać wszystkim, iz naprawdę jestesmy parą. Wyprzedzając jego zamiary szybko wstaje od stołu i mówię:
- Przepraszam was, ale muszę juz iść - po czym zaczynam zabierać swoje rzeczy. Kiedy mam juz wszystko jeszcze raz spogladam na wszystkich, lecz nie zauważam ani Ash, ani Harrego.
- Pójdę z tobą - mówi Jackson, podnosząc swoje rzeczy.
- Nie poradzę sobie, a ty zostań - mówię, próbując udać brak zdenerwowania.
Jack odkłada kurtkę i daje mi całusa na pożegnanie.
Kiedy opuszczam budynek, zegar mojego telefonu wskazuje 19.03. O tej porze zwykle jestem na ściance wspinaczkowej, wiec postanowilam zadzwonić do mojego instruktora. Wybrałam szybko jego numer:
- Hallo? - słyszę glos po drugiej stronie.
- Hej, wiem że odwołałam zajęcia, ale wiesz muszę się odstresować - mowie bardzo szybko, aby mi nie przerywał.
- Jasne. Właśnie się zastanawiałem kto mógłby mnie wyciągnąć z niezręcznej kolacji - powiedział miłym tonem.
- Czyli za ile możesz tam być?
- 30 min?
- Oki, to pa - po tych słowach rozłączam się.
Samotna wycieczka po Seattle w Chlodna noc? Nie usmiechalo mi się na to, wiec zadzwoniam po taksówkę. Po 30 minutach jazdy, byłam w dobrze znanej mi okolicy. Zapłaciłam taksówkarzowi, po czym podeszłam do budynku i pewnie popchnelam szklane drzwi. Po wejściu podeszlam do recepcjonistki, która dała mi zapasowy kluczyk do mojej szafki z rzeczami. Szybko poszlam do szatni, aby przebrać się w odpowiedni strój. Kiedy weszlam na sale instruktor juz na mnie czekał.
- dłużej nie dało się siedzieć w tej szatni - stwierdził.
- Oj tam, oj tam - mówiąc to machnęłam ręką.
- To co jaka ściana na dziś? - pyta.
- Sam osądź. Ty tu rządzisz.
- Dobra, a tak na serio to nie chcesz się wspinać co nie?
- Chcę, bardzo chcę. Tylko nie wiem na jaka wysokość.
- A na ile jesteś dziś zła?
- Na tyle, ile jest dziewczyna, którą jeden z przyjaciół poprosił o chodzenie. O na tyle.
- To chyba dobrze.
- Nie Zayn, nie dobrze. To jest mój przyjaciel, a ja nie wiem...uh - mówię z frustracją.
- Co do niego czujesz?
- Właśnie to jaka wysokość? - szybko zmieniamy temat.
Zayn nie naciska, za co jestem mu dozgonnie wdzieczna. Mam metlik w głowie i nie wiem co o tym wszystkim sądzić.
- Myślę że (...) metrów, co? - doradza.
- Ok.
Zapinam się w uprząż, po czym zaczelam się wspinać i zwierzac Zaynowi z wszystkiego co się dziś wydarzyło.
*kilka godzin później *
Kiedy weszlam do domu, zdjęlam kurtkę oraz buty, po czym poszlam do kuchni. Odkręcając butelkę wody , wyjętą wcześniej z szafki usiadłam na blacie kuchannym.
Kiedy weszlam do domu, zdjęlam kurtkę oraz buty, po czym poszlam do kuchni. Odkręcając butelkę wody , wyjętą wcześniej z szafki usiadłam na blacie kuchannym.
-Znowu urwałaś się z imprezy , żeby pójść na ścianke ? - pyta mnie Tom , gdy wchodzi do kuchni.
-Oj nie przesadzaj . -mówię , biorąc łyk napoju - Aż tak często tam nie chodzę. - on na moją odpowiedź , rzuca mi jednoznaczne spojrzenie .-I to był pierwszy raz kiedy opuściłam impreze , więc się nie czepiaj . - mówię , mrurząc oczy .
-Dobra niech Ci będzie , ale i tak wiem swoje . - odpowiada , uśmiechając się podejrzanie . -O co Ci chodzi ?? - pytam dociekliwie. -Noooo... bo wiesz ...
-Nooooo... , właśnie nie wiem . - przerwałam mu
-No bo wiesz ja , wiem że on się tobie podoba . - uśmiech nie schodzi mu z twarzy , a ja z wrarzenia wypluwam przezroczysty płyn , który przed chwilą łyknęłam .
-Chyba żartujesz. - mówię , lekko się śmiejąc- no nie mówię , że nie jest przystojny tylko po prostu nie.
-Jasne , jasne , ale...
-Tak , tak wiem "ty i tak wiesz swoje "- znowu mu przerwałam. W tym momecie schodząc z blatu , chcę już iść , dlatego kieruję się do swojego pokoju . Brat łapie mnie za ramie i tym mnie powstrzymuje od wyjścia z kuchni .
-Jesteś na mnoe zła ?-pyta , a w odpowiedzi kiwam przecząco głową -To chodź . -mówi , a ja patrze na niego pytająco.On bierze mnie na ręce i zanosi na kanapę w salonie. -To co tak na prawdę się dzieje ?
-Nic. -odpowiadam krótko.
-Czyli jednak coś .
-Nie . -mówię , ale widząc jego spojrzenie wiem , że nie odpuści .-Po prostu mam dość . Wszyscy .... yh. Nie wiem co mam zrobić z Jacksonem. Nie wiem niby z nim jestem , ale to ..yh.. przyjaciel .- mówię , patrząc na Toma , którego oczy na słowa 'z nim jestem ' rozszerzyły się do wielkości pięco złotówek .
-To dlaczego od razu mi o tym nie mówisz.
-Po prostu nie wiem...-urywam i chowam twarz w dłoniach.
-Dobra nie będę cię męczył , ale obejrzymy film.- mówi z uśmiechem
-Dobra , jeśli będzie to jeden z filmów Marvela to ok.-mówię to wiedząc , że są to nasze ulubione .
-To jaki ?
-Któryś Iron Man .
-No to wszystkie.
-Dobra - zgadzam się na jego propozycje.
*jakiś czas później*
Kiedy na ekranie telewizora pojawiają się napisy końcowe , do moich uszu dobiega ciche pochrapywanie Tomiego . Wiedziałam , że nie wytrzyma całego maratonu . Dopiero obejrzeliśmy pierwszy film , a on już śpi . Na zegarze ścienny widnieje godzina pierwsza , więc postanawiam pójść do siebie.
Pokój średniej wielkości jest w kształcie prostokąta, dwie dłuższe ściany są spadziste, natomiast wszystkie są koloru miętowego. Są tu dwa okna dachowe z jednej strony i jedno normalne, przy oknie stoji biale biurko, a obok niego szafa i polka na ksiazki. Pod przeciwną ścianą stoi białe łóżko i szafka nocna, w takim samym kolorze. Podłoga to drewniane, jasne panele.
Rzucam się na moje ogromne łóżko i zaczynam przeglądać rożne portale na laptopie. Po chwili dostaje sama od Jacksona:
"Co się stało ze tak szybko wyszlas?"
Od razu odpisuje wymyslajac cos na poczekaniu.
" Przypomniałam sobie o wspinaczce. Muszę iść już spać. Dobranoc"
Mam nadzieje ze w to uwierzy. Nie wiem jak mam się teraz przy nim zachowywać, gdy jesteśmy razem.
Po pewnym czasie dostaje kolejna wiadomość:
"Dobranoc :*"
Odkladam laptopa i telefon, po czym ide pod prysznic. Po wykapaniu się, ubieram się w rzeczy do spania, czyli za duża na mnie koszulkę Nialla i legendy (tak właściwie to nie wiem skąd ją mam ale trudno, przynajmniej jest wygodna).
Kladę się na łóżko i zaczynam myslec o przeróżnych sprawach typu:
- co ubrać na bal końcoworoczny
- co będzie ze mną i Jackiem
Gdy tak rozmyslam w pewnym momencie tracę kontakt z rzeczywistością i zasypiam.
-------------------------------------------------------------
Hej, sroki że tak duługo nas nie było , ale te święta. Po staramy się to nadrobić w ferie . Szczęśliwego nowego roku :* .
Hero xx
*jakiś czas później*
Kiedy na ekranie telewizora pojawiają się napisy końcowe , do moich uszu dobiega ciche pochrapywanie Tomiego . Wiedziałam , że nie wytrzyma całego maratonu . Dopiero obejrzeliśmy pierwszy film , a on już śpi . Na zegarze ścienny widnieje godzina pierwsza , więc postanawiam pójść do siebie.
Pokój średniej wielkości jest w kształcie prostokąta, dwie dłuższe ściany są spadziste, natomiast wszystkie są koloru miętowego. Są tu dwa okna dachowe z jednej strony i jedno normalne, przy oknie stoji biale biurko, a obok niego szafa i polka na ksiazki. Pod przeciwną ścianą stoi białe łóżko i szafka nocna, w takim samym kolorze. Podłoga to drewniane, jasne panele.
Rzucam się na moje ogromne łóżko i zaczynam przeglądać rożne portale na laptopie. Po chwili dostaje sama od Jacksona:
"Co się stało ze tak szybko wyszlas?"
Od razu odpisuje wymyslajac cos na poczekaniu.
" Przypomniałam sobie o wspinaczce. Muszę iść już spać. Dobranoc"
Mam nadzieje ze w to uwierzy. Nie wiem jak mam się teraz przy nim zachowywać, gdy jesteśmy razem.
Po pewnym czasie dostaje kolejna wiadomość:
"Dobranoc :*"
Odkladam laptopa i telefon, po czym ide pod prysznic. Po wykapaniu się, ubieram się w rzeczy do spania, czyli za duża na mnie koszulkę Nialla i legendy (tak właściwie to nie wiem skąd ją mam ale trudno, przynajmniej jest wygodna).
Kladę się na łóżko i zaczynam myslec o przeróżnych sprawach typu:
- co ubrać na bal końcoworoczny
- co będzie ze mną i Jackiem
Gdy tak rozmyslam w pewnym momencie tracę kontakt z rzeczywistością i zasypiam.
-------------------------------------------------------------
Hej, sroki że tak duługo nas nie było , ale te święta. Po staramy się to nadrobić w ferie . Szczęśliwego nowego roku :* .
Hero xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz